środa, 19 lipca 2017

Fidget spinner - recenzja

Świat oszalał na puncie fidget spinnerów na przełomie lata tego roku i tak samo jak w przypadku modnej zeszłego roku gry "Pokemon go" podzieliły one ludzi na zwolenników, przeciwników i oczywiście na tych, którym są one obojętne. Co ja o tym myślę? Sama nie zamierzałam kupować ani jednego egzemplarza, ale zdecydowałam się, ze względu na panującą modę i ciekawość. Wielu uważa, że to gadżet przeznaczony dla dzieci z ADHD i... kretynów, choć tak mówią tylko osoby, które już na starcie przyjęły negatywne nastawienie. Niektórzy nawet przyjęli, że to zabawka szatana. (Serio, są takie opinie, bo kręcący się spinner ponoć ujawnia liczbę 666. xd) W sumie to nie rozumiem do końca szału na te gadżety, ale o tym opowiem w dalszej części postu.


Kupiłam możliwie najtańszy model i nie wydaje mi się, żeby droższy egzemplarz dał mi więcej frajdy, chociaż są spinnery z dodatkami specjalnymi typu świecenie w ciemności. Moim zdaniem to chwilowa moda, tak jak było rok temu z "Pokemon go". Jedynie co można dobrego powiedzieć to to, że mimo tego, że przedmiot wydaje się prosty, to może dać chwilę relaksu? Ja przynajmniej miałam takie odczucie, bo wiem, że sporo ludzi ten gadżet denerwuje i w sumie nie będę się temu dziwić. Małe to, banalne i jedyne co robi to się kręci.


Podsumowując. Za rok nikt pewnie nie będzie pamiętać o tych gadżetach. Uważam, że nie warto kupować fidget spinnerów za cenę wyższą niż 20 zł, przynajmniej na początku. Przedmiot szybko się znudzi, a na dodatek prędko wyjdzie z mody. Spinnery są absolutnie nie warte swojej ceny, ja kupiłam z ciekawości, ale nie ma się zbytnio czym zachwycać. Na plus jest to, że ten kręcący się gadżet faktycznie może sprawiać frajdę (dosłownie przez pięć minut), dlatego jeśli ktoś był sceptycznie nastawiony może spróbować się przekonać. Ta cała "moda" może wydawać się idiotyczna, ale jednak wolę ludzi z kręcącą się między palcami zabawką, niż ludzi z przed roku, którzy wpadali pod auta szukając pokemonów.

A Wy macie fidget spinnera?

Do następnego postu :*
Roksana

10 komentarzy:

  1. Przyznam, że chciałam go zamówić, ale ostatecznie zrezygnowałam :D
    Pozdrawiam, Madda

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam i żyję. Jakoś nie jestem przekonana do tej zabawki :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie posiadam, ale bawiłam nim się jeszcze w szkole, gdy koledzy mieli na to szał :)
    Zapraszam do mnie

    joannaszymczakblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, ciekawy temat na posta :D Ja nie mam, ale mój młodszy brat tak i w sumie też nie widzę w tym jakiejś extra rzeczy, która na dodatek mogłaby uzależnić. xD
    Pozdrawiam!
    nastolatka-marzycielka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie rozumiem szału na te spinery, nie mam ani jednego i nie uważam, żeby był mi potrzebny xD
    Pozdrawiam i miłych wakacji życzę ;)
    Nowy blog, zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mam, nie neguję tego ale nie widzę potrzeby kupowania. Wole swój wolny czas spędzić z książką lub w blogosferze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja jakoś nie szaleje na punkcie tego, nie mam tego i raczej nie będe miała.

    ZAPRASZAM NA MÓJ BLOG TINYPURPOSE OFFICIAL / klik /

    OdpowiedzUsuń
  8. Byłam sceptycznie do tego nastawiona. Ot, zwykła zabawka dla dzieci, a tyle daje frajdy... Cóż, jak kto woli. W rękach miałam fidget spinnera jeden raz, siostra koleżanki pozwoliła mi pokręcić, jednakże nie czułam takiej przyjemności. Tylko denerwowałam się, ponieważ nie potrafiłam utrzymać ten plastik na jednym palcu.
    Ja ani nie jestem zwolennikiem, ani nie neguję tego. Jeśli ktoś chce, niech sobie kupuje. Nie mam i nie zamierzam. Wolałabym spędzić miło czas na oglądaniu czegoś, czytaniu lub pisaniu. Od razu inaczej się człowiek czuje. Zastanawia mnie tylko jedna rzecz: nie rozumiem po co kupować kilka egzemplarzy...?
    Słyszałam też, że jakaś kobieta rozwiodła się z mężem po kilku (-nastu?) latach związku ze względu na wydanie przez nią bodajże dwóch tysięcy dolarów na coraz nowsze, "lepsze" fidget spinnery. Ja tego po prostu nie rozumiem... Jak dorosły człowiek mógł dać wyżej zabawkę niż własną rodzinę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam ten gadżet, bo chciałam w gruncie rzeczy zobaczyć, co jest w tym takiego fajnego, że to takie modne i na początku nawet mnie to wciągnęło, może przesadziłam pisząc, że spinnery uzależniają. Moim zdaniem to trochę przesada brać za taką badziewną rzecz po 20 zł. Nic specjalnego. Rzecz warta moim zdaniem co najwyżej kilka złoty. Ja też wolę porobić coś innego, ale chciałam zobaczyć jakie standardy panują wśród wszystkich. Też nie wiem po co kupować kilka egzemplarzy, to w końcu to samo tylko, że w innym kolorze, chociaż w portfelu te 40 zł mniej. xD Ja nie słyszałam o tym przypadku i w sumie trudno mi w to uwierzyć. Rozumiem, że wolisz robić coś innego, ale chyba nikt nie kręci tym ustrojstwem cały czas. xD

      Usuń

Lubię czytać komentarze. :)