poniedziałek, 17 lipca 2017

Blogowanie - oczekiwania vs rzeczywistość

Kiedy każda z nas brała się za blogowanie niewątpliwie żyła w sferze złudzeń i idyllicznego podejścia do sprawy, która na początku była naszym marzeniem, ale zarazem też wyzwaniem (nie oszukujmy się, każda z nas miała kiedyś problem z każdą duperelą, jak chociażby co gdzie leży w bloggerze, co jak ustawić i z której strony ugryźć temat jaki wybrałyśmy za temat przewodni naszego bloga). Co wytrwalsze z nas piszą do dziś, mniej cierpliwe już dawno odpuściły. Jak wyglądały nasze oczekiwania wobec blogosfery, a jaka okazała się rzeczywistość? O tym, jakie są jaśniejsze i ciemniejsze strony blogowania, dowiesz się w dzisiejszym poście.


CZYTELNICY

Pamiętasz swoje oczekiwania? Tysiące czytelników odwiedzający Twoją stronę, by przeczytać właśnie o Twoich refleksjach, recenzjach kosmetycznych, czy podejściu do mody. Taki obraz tkwił w wyobraźni każdej z nas. Jakie odwzorowanie ma to w rzeczywistości? Cieszysz się, kiedy masz kilkadziesiąt stałych czytelników, kilkaset to już duży sukces, o tysiącach, którzy nieustannie pilnują nowych postów wciąż marzysz... Wciąż się zastanawiasz czy nie wymagasz zbyt wiele. Chcesz tylko kilkaset stałych czytelników, którzy śledzą twoją twórczość? Ja też.

WYŚWIETLENIA

"Sto tysięcy wyświetleń to minimum. W ciągu roku na pewno się wybiję, a za dwa lata dobije mi milion wyświetleń!" Brzmi znajomo? W większości przypadków ciężko dobić do dziesięciu tysięcy, nie mówiąc już o przeliczeniu na miliony. 


KOMENTARZE

"Już to widzę! Po sto komentarzy pod moim nowym postem, albo jeszcze więcej!" Każda z nas pewnie tak myślała, a później nagle na głowę opadł kubeł zimnej wody, bo tu ani jednego komentarza i zapał został zgaszony. Oczywiście jeśli się nie poddajemy zyskamy jakichś stałych czytelników, ale prawda jest taka, że jeśli nie zaczniesz szastać linkami na prawo i lewo i odwiedzać blogów oraz aktywnie działać u siebie, to ciężko będzie Ci się motywować do działania. Bo nie ma przyrostu tych piekielnych komentarzy... Chyba, że nie masz żadnych wiernych czytelników, którzy czytają Twoje posty, a stado spamerów, którzy nie napiszą w komentarzu nic więcej jak "Super napisane, zapraszam do mnie!". Ale wydaje mi się, że w tym przypadku im więcej komentarzy tym mniej motywacji. I w końcu dochodzisz do punktu, gdy zaczynasz sobie wmawiać, że... "Nikt tego nie czyta!"

OBSERWATORZY

Marzy Ci się tysiąc obserwatorów, albo chociaż pięćset? To do zrobienia, ale obserwatorów nie zbiera się zbyt łatwo. Można kombinować, ale w większości przypadków liczba obserwatorów mało znaczy. Możesz mieć dwieście obserwatorów wymuszonych sztucznie "obs za obs", ale to tylko puste cyfry. Przyda Ci się to przy zdobywaniu współpracy, ale nie oszukujmy się. Większość z tych osób nie zagląda na Twojego bloga.


KWESTIA WENY

W głowie masz mnóstwo pomysłów, zapisujesz więc wszystkie. Z czasem Twoja osobowość ulega zmianie, a dawny temat na post wydaje się nieodpowiedni. Tyczy się to w szczególności nastolatek. Kiedy masz już temat, który chcesz poruszyć nagle uaktywnia się brak weny. Siedzisz przed monitorem i nie możesz napisać słowa. W końcu dopada Cię depresja twórcza, więc zarządzasz przerwę w blogowaniu. Czyż to nie znajome? :)

SŁAWA

Wszystkie chociaż przez pięć minut naszej blogowej kariery myślałyśmy o tym jak to jest zaistnieć w blogosferze. Obserwowałyśmy z zapartym tchem najpopularniejsze blogi w Polsce i czerpałyśmy wzorce. Mija kolejny dzień, a Ty nie jesteś sławna. Cóż zrobić? Pracować na swój sukces i czekać cierpliwie, aż się wybijesz, albo usunąć bloga. (Drugiej opcji nie polecam, całkiem przekreślasz wtedy swoje szanse. ;))


WSPÓŁPRACA

Wyobrażałaś sobie, że współpraca to coś świetnego. Wtem na swojej skrzynce pocztowej znajdujesz pierwsze propozycje współpracy. Czujesz się wyjątkowo, w końcu ktoś Cię zauważył. Podejmujesz się kooperacji w zamian za promocję bloga lub za parę ciekawych upominków. Po jakimś czasie orientujesz się, że dałaś się wykorzystać. Na szczęście nie ciągniesz już tego dłużej i zrywasz współpracę. Poznałaś już przedsmak blogowania. To biznes w którym każdy chce Cię wykorzystać. Mała rada na koniec - znaj swoją wartość. Nie bierz pierwszej lepszej współpracy.

To już koniec na dzisiaj, misie. Trochę się rozpisałam... Mam nadzieję, że nie macie mi za złe. Jak na razie nie opuszcza mnie wena. Ten post planowałam już od dawna, napiszcie mi w komentarzu czy się Wam podobał.

Do następnego postu :*
Roksana

13 komentarzy:

  1. Wszystko brzmi znajomo :/
    Obserwatorzy, wyświetlenia i marzenia - tylko trudniej to zrealizować...
    LECIMY

    OdpowiedzUsuń
  2. świetna notka, daje do przemyślenia, jak zakłądałam m,oj pierwszy blog w 2014 roku też sb zadawałam niektóre pytania i stwierdzenia haha

    ZAPRASZAM NA MÓJ BLOG TINYPURPOSE OFFICIAL / klik /

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajnie się czytało, bo jak wiele jest w tym prawdy. W blogosferze, a raczej na aktualnym blogu jestem blisko 4 lata i dopiero teraz będę świętować 300tysiecy odwiedzin, a gdzie ten milion? Znikł, pomylił adresy? Jak często na początku myślałam, jak to jest kiedy ktoś cię rozpozna na ulicy i powie oo ty jesteś Mada. A jak na razie nawet koleżanki mnie nie rozpoznają jak się nie pomaluje
    Pozdrawiam, Madda

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny wpis, ze wszystkim się zgadzam w 100 % co napisałaś. Faktycznie w rzeczywistości nie jest tak łatwo. O prawdziwych obserwatorów bardzo ciężko :)

    xxPozdrawiam,

    http://xpatrycja.blogspot.com/2017/07/wishlista-zaful-stroje-kapielowe.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj jakie to prawdziwe. ;) Zgadzam się jak najbardziej.
    W obecnych czasach, blogi odeszły na drugą stronę, a górę wziął youtube czy instagram. Myślę, że dlatego coraz ciężej o prawdziwych, wiernych czytelników.

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeju, jakbym czytała swoje myśli. Zwłaszcza z weną, miałam okres gdy tysiąc pomysłów wymyślałam a teraz nawet nie odważyłabym się powiedzieć o nich. Nie jest łatwo jednak jak się kocha to co się robi to daje się radę! Pozdrawiam :)
    nicolepilat.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawa notka, fajnie, że poruszyłas ten temat ;) Ja na początku nie liczyłam na nic więcej, po prostu potrzebowałam miejsca, w którym miałabym osoby, z którymi mamy podobne zdania, priorytety. Najbardziej w blogosferze wkurza mnie to, że ludzie nie potrafią pisać sensownych komentarzy, które by cos wnosiły do posta, wychodzi na to, że nie mają własnego zdania i wydaje im się, że "fajny post, fajne zdjęcia" wszystko załatwi..-.- Pamiętam jak miałam 2 obserwatorów i się tak cieszyłam jak nie wiem! :)
    Pozdrawiam ciepło i zostaję na dłużej! :)

    https://myslacinaczej29741.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. O tak, czasem nasze oczekiwania znacznie różnią się od rzeczywistości. Najtrudniej jest chyba zdobyć prawdziwych czytelników. :)
    MÓJ BLOG - KLIK!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dokładnie tak jak napisałaś są takie wyobrażenia, a później nagle czar pryska :d
    Zapraszam do siebie kochana <3
    stay-possitive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj zgadzam się zdecydowanie z tym, co napisałaś. Wszystko to brzmi tak znajomo. Moim zdaniem najgorsza kwestia to czytelnicy. O prawdziwych trudno. Większość zostawia po sobie pusty komentarz, nie czytając w ogóle posta albo pustą obserwacje byleby sobie podwyższyć licznik. A to nie na tym przecież polega... Miło jest mieć dużo obserwatorów, ale jeszcze milej jest mieć ich prawdziwych. Ja czekam na 100 tysięcy wyświetleń i wiem, że jeszcze dużo pracy przede mną mimo, że bloga mam już ponad dwa lata ;)
    Ciekawy temat poruszyłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dokładnie tak jest.. i takie są początki każdego nowego blogera. Jednak dużo cierpliwości, motywacji i zapału - a wszystko będzie dobrze. Z drugiej strony warto też zrozumieć, że pisać musimy też dla siebie najpierw a potem dla innych (a liczbą wyświetleń itd) starać się nie przejmować.. wole mieć prawdziwych czytelników a nie w liczbach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Właśnie jem chipsy i czytam Twojego posta..;) Na szczęście od początku roku mam wene i ochotę do pisania postów. Niestety coraz mniej jest obserwatorów, których obserwuje to, co mamy do opowiedzenia na swoim blogu,przykre:((
    Obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  13. No cóż, nic dodać, nic ująć... Jestem właśnie na początku pisania bloga, ledwie zaczęłam a już brakuje mi motywacji do tworzenia kolejnych wpisów. Jak Ty się motywujesz do pisania? Obserwuję i zapraszam do siebie :) http://miszmaszlifestyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Lubię czytać komentarze. :)