piątek, 30 września 2016

Wszystko jest absurdem?

Są chwile zapomnienia, kiedy zadaję sobie dziwne pytania na które nie znam odpowiedzi. Proste rzeczy których się trzymam wydają się absurdalne i nie możliwe do przyjęcia. A jednak i ja i wszyscy inni ludzie wciąż tkwią w martwym punkcie, by tylko nie żyć w niepewności. Lepiej jest przyjąć jasną regułę, niż zastanawiać się dlaczego jest tak, a nie inaczej. Gdy drążymy czy to wszystko ma sens, nagle coś nas hamuje, nasze przekonania czy paraliżująca niezdolność zrozumienia świata.
Zastanawiam się wtedy, czy to wszystko co nas otacza nie jest iluzją, a może każdy z nas jest w centrum jakichś zdarzeń których nie da się uniknąć. Przeznaczenie. Życie wydaje się nagle czymś niezrozumiałym. Prawdopodobnie zaczęło się ono przypadkiem, co jest po prostu nieprawdopodobne i szczerzę wątpię w tę wersję, a jednak materia istnieje już kilka miliardów lat, jest to kosmiczna suma trudna do wyobrażenia. Lecz nasuwa się pytanie: po co? Po co powstało życie, i my i wszystko co nas otacza? Mówienie, że po to, by utrzymać gatunek nie ma sensu. Jest w tym jakiś wyższy cel, więc co wówczas robimy? Uciekamy się często do religii szukając sensu życia i wytłumaczenia wszystkiego czego nie rozumiemy. Jedna z wielu religii mówi nam, że to Bóg stworzył świat. Lecz w chwili takich odpływów wydaje się to po prostu… trudne do przyjęcia. Najprościej jest powiedzieć, że świat stworzyła jakaś siła wyższa, niż przez resztę życia tkwić w niepewności. Lecz z drugiej strony nie ma innego logicznego wytłumaczenia tej zagadki niż to, że wszystko zaczęło się od ingerencji wszechmogącego ducha. Trzeba w coś wierzyć, człowiek bez wiary usycha, wiele ludzi, którzy nie wierzą w nic zatraca się w niewiedzy i niepewności, chociaż są też tacy, który bez wiary doskonale sobie radzę. Wciąż szukamy nowych sposobów, by tylko mieć po co żyć. Zbyt często żyjemy złudzeniami.

"Ptak siedzący na gałęzi nie boi się że spadnie, bo jego gałąź się złamie. On nie pokłada ufności w gałęzi, on wierzy w swoje skrzydła."

Do następnego postu
Roksana

9 komentarzy:

  1. Twoje posty sprawiają, że mam kompletny mętlik w głowie.
    Chciałabym być stuprocentowo pewna, że Bóg stworzył świat, bo to oznaczałoby, że nie żyjemy jedynie z przypadku. Nigdy nie przejmowałam się tym zbytnio, ale ostatnio coraz częściej boję się, że życie nie ma sensu. Żyjemy, bo żyjemy, umieramy, bo umieramy. Jak dojdzie do mojej śmierci nic po mnie nie zostanie. Po co żyć, skoro to nie ma to żadnego celu?
    Sama nie wiem. Jak już mówiłam - mam kompletny mętlik w głowie.

    Pozdrawiam!
    Karolina

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, ale człowiek bardzo często żyje złudzeniami. Nikt nie wie po co powstało życie i najczęściej właśnie odpowiadamy sobie na te pytania odnosząc się do religii. Pozdrawiam oraz dziękuję za odwiedziny ♥
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi też się często zdarza, że usiądę i czuje się jakbym żyła w jakiejś fikcji. "Czy gdyby mnie tu nie było to widziałabym to samo?" i tym podobne rzeczy. To jest przerażające. Wierzymy w coś, jedni wierzą w Boga inni wierzą w coś innego a jeszcze inni nie wierzą w nic. Jednak każdy chce coś wierzyć, żeby mieć o co się zaczepić, żeby znaleźć odpowiedzi na pytanie które nas tak bardzo dręczą. Świetny post, zresztą jak zawsze :)

    Pozdrawiam, ściskam mocno i zapraszam do mnie ~Niezdara ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety takie filozoficzne pytania będą z nami aż do śmierci i być może nigdy nie zostaną wyjaśnione. Jeżeli o mnie chodzi myślę że jakaś dziwna siła wepchała ducha w pierwszą komórkę która się rozmnożyła a później ewoluowała. Raczej nie szukałabym tego motywu w bibli, to moje własne wytłumaczenie łączące wiarę i logikę.
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiem! Wiem!!! Może Bóg pod postacią Wielkiego Wybuchu stworzył (wszech)świat ;) ?? Sam człowiek wyeluował z małpy, ale duszę mu dał bezpośrednio Bóg (i wolną wolę i te wszystkie ludzkie "sprawy")... Brzmi to sensownie???

    A ja do dziś zastanawiam się, jakie jest moje przeznaczenie, bo księdzem NIE CHCĘ być...

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście, gdy tak głębiej zastanowić się nad sensem życia i jego pochodzeniem można zwariować. Sama często ma takie chwile zadumy i momentami myślę sobie czy, aby na pewno nie zwariowałam snując takie domysły. Prawdę mówiąc, ile osób tyle też teorii. W tej chwili nie znamy jasnej i jednoznacznej odpowiedzi na nasze pytania, lecz może gdzieś w przyszłości wyjaśni się choć kilka nurtujących nas spraw. Pozdrawiam! /~Claydi
    Nasz blog :) -> KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rowniez mam taka nadzieje. Niestety od spoleczenstwa nie uzyskujemy zadnego wsparcia w uzykiwaniu odpowiedzi.

      Usuń
  7. Temat ciężki o którym coraz częściej rozmyślam... Żaden człowiek nie znajdzie odpowiedzi na to pytanie. Ja jednak wierzę w Boga. Myśl, że żyjemy sobie tak po prostu i po śmierci nie będzie nic - zupełnie tak jak przed narodzinami tak bardzo mnie przeraża... Rodzi się pytanie "po co?" Po co nasze cierpienie, nasze codzienne podnoszenie się z łóżka, nasze dążenie do spełnienia marzeń... Ehh - jakieś siły wyższe muszą czuwać nad światem. Wątpliwości podlega kwestia jakie... Zaczynam się coraz bardziej bać całego wszechświata, bezbronności człowieka. Przez to coraz częściej mam wątpliwości co do istnienia Boga, ale nadal w to wszystko wierzę. Pozdrawiam
    ludziesamotni.blogspot.com
    ludziesamotni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasami odnoszę wrażenie, że życie jest iluzją, wszystko jest jak domek z kart. W jednej sekundzie coś jest, w drugiej tego nie ma. I te rzeczy dokonują się na co dzień, tylko my tego nie zauważamy; nie chcemy lub nie potrafimy. Ktoś był tuż obok, a za dwie sekundy go tu nie ma, bo musiał już wrócić do domu. Czy w takim razie był? Dowodem na to, że był, są tylko wspomnienia, a przecież one są ulotne... Są, za chwilę mogą się rozpłynąć, zmienić, cokolwiek... A przecież w większość wspomnień wnosimy swoje subiektywne spojrzenie, czasami koloryzujemy. Czy to nie jest iluzyjne? Czy to nie jest kruche? Nie ma przyszłości. Nie ma przeszłości. Jest tylko teraz.

    Nie wiem, czy kiedykolwiek uda się odpowiedzieć na pytania, które zadajesz. Po co istniejemy? Dokąd zmierzamy? Jak powstaliśmy? Wierzę, że na końcu się wszystkiego dowiemy. I wierzę, że to Bóg nas stworzył. Czy tak łatwiej? Wiem jedynie, że to jedyne racjonalne wytłumaczenie tego, że istniejemy. Natura jest zbyt idealna, zbyt skomplikowana, zbyt cudowna, by mógł to stworzyć człowiek, by powstało to samo z siebie. To, co stwarza człowiek, po jakimś czasie umiera... To, co tworzy natura - pozostaje wieczne; zmienia jedynie formę, ale dalej trwa. Czy to już nie jest oznaka boskości?
    Pozdrawiam,
    Marika
    Papierowe Myśli

    OdpowiedzUsuń

Lubię czytać komentarze. :)