czwartek, 22 września 2016

Czy każdy z nas ma w sobie mordercę? + Powracam

Wszystko zależy od podejścia. Całe nasze spojrzenie na świat, a co za tym idzie, to co wpływa na to kim jesteśmy i kim, bądź czym się staniemy. Nie można przecież powiedzieć z całą stanowczością, że jakieś zdarzenia nie wpłyną na to, czy któregoś dnia nie staniemy się potworami. Bezwzględnymi bestiami, żadnymi ofiary, kogoś do poniewierania, bicia, czy nawet zamordowania. Czy możemy wykluczyć to, że staniemy się kimś kim nie chcemy? Wszystko ma wpływ na to kim się stajemy. To jakiej muzyki słuchamy, jaką literaturę czytamy, czy jakie mamy zainteresowania. Zatem, jeżeli ktoś został mordercą to znaczy, że w pewnym momencie swojego życia zbłądził? Zgubił trop i wpadł w dołek, w którym nabawił się chorych myśli o znalezieniu ofiary i rozładowaniu jakiegoś wewnętrznego napięcia? Czy może jedni po prostu rodzą się mordercami, a inni nie?
Jeżeli pierwsza teoria jest prawdziwa to oznaczałoby, że każdy z nas ma w sobie uśpionego psychopatę, potwora, demona, mordercę. To niezwykle pocieszające (o ironio), że nasz los jest tak rozplanowany (jeżeli uznając przeznaczenie), iż nasze tory życia ułożą się w taki sposób, by obudzić, lub zachować w uśpieniu tego wewnętrznego potwora. Zatem, czy oznacza to, że nie mamy na nic wpływu, bo wszystko zależy od przeznaczenia? Wygląda na to, że jakiejkolwiek teorii by się nie trzymać zawsze dojdziemy do punktu w którym zorientujemy się, że tak naprawdę nie wiemy nic. O świecie, o sensie życia, czy nawet o sobie. Bo czy znamy siebie dobrze jeżeli ciężko jest nam utrzymać na wodzy niektóre instynkty? Gdybyśmy sobie ufali nie musielibyśmy starać się o to, by nasza ciemna strona nie wyszła na wierzch. Człowiek tak naprawdę nie może sobie ufać. Zawsze musi mieć reguły, człowiek bez reguł staje się psychopatą. Jeśli pozbędziemy się reguły - nie zabijam ludzi - staniemy się mordercami. Nie mamy wówczas żadnych granic. Z innej strony, czy dobrze jest być ortodoksyjnym pionkiem? Czy nie warto nagiąć kilka zasad, by życie nie było tak jednostajne i nudne? Myślę, że niektórych zasad nie wolno łamać, jak ta zasada odnosząca się do zabijania. Ale czy na pewno? A jeśli zaatakuje mnie jakaś osoba, są trzy opcje, albo będę działać wbrew mojej zasadzie, albo uruchomię mojego wewnętrznego psychopatę, - chociaż jest to mało prawdopodobne na "pstryknięcie palcem" - albo dam się zabić. W życiu jest tak wiele rozwiązań, ciężko wybrać najlepsze wyjście, bo często okazuje się, że wybieramy między większym, a mniejszym złem.

Ostatnio zdałam sobie sprawę jak skomplikowane jest życie, i powiem Wam szczerze, ciężko mi to ogarnąć i czuję się zagubiona. To prawda, że dawno mnie nie było na blogu, sama nie wiem dlaczego to wszystko potoczyło się w tak szybkim tempie. Wakacje, wyjazd, powrót, przygotowania, szkoła. Nie miałam czasu dla bloga. No cóż. Nie wszystko da się zaplanować. Teraz jestem chora i siedzę w domu. Nie ma to jak zachorować w trzecim tygodniu szkoły. Od 1 września jestem oficjalnie licealistką, cieszę się z tego powodu, gdyż w mojej poprzedniej szkole spędziłam naprawdę wiele lat i chyba każdy na moim miejscu czułby się osaczony. Teraz mam czym oddychać, nowi znajomi, nauczyciele, klasa, ale żeby nie było tak słodko mam też nowe problemy i dylematy. Mam nadzieję, że dam sobie radę, w końcu życie ucznia zaczyna się w liceum. ;) 

"To nie było takie mroczne i przerażające jak może się wydawać. Miałem sporo zabawy. Zabijanie to doprawdy zabawne doświadczenie" - Albert DeSalvo

"Lubię dzieci. Dzieci są smaczne" - Hamilton Howard Fish

Tymi ciekawymi cytatami żegnamy się. Napiszcie w komentarzu co sądzicie na temat postu. Jak u Was rozpoczęła się szkoła? Był stres?

Do następnego postu
Roksana

13 komentarzy:

  1. Jak to powiedział Joker "Przestaliśmy się bać potworów spod łóżka, kiedy spostrzegliśmy, że są w nas" czy jakoś tak... Ja od 1 września jestem w ostatniej klasie gimnazjum i ciągle, kiedy coś mnie irytuje czy wkurza w myślach powtarzam sobie, że muszę zdobyć licencję na zabijanie (taaa wiem że nie istnieje). Oczywiście, to wszystko jest w żartach, nie skrzywdziłabym nawet muchy.

    Pozdrowionka,
    b l a c k e l e y

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś znalazłam opis pewnego eksperymentu, gdzie stworzono na potrzeby badania więzienie, w którym umieszczono ludzi zdrowych psychicznie, bez chorób psychicznych i bez przeszłości kryminalnej. Część została strażnikami, a część więźniami. Strażnicy mieli za zadanie utrzymywać porządek w więzieniu i nie stosować żadnych kar cielesnych oraz przemocy fizycznej. Miało to trwać dwa tygodnie, jednak, po paru dniach, zachowania strażników stały się na tyle agresywne, że trzeba było przerwać eksperyment. Myślę, że to dowodzi temu, że w każdym z nas tkwi ziarenko zła, które w "sprzyjających" okolicznościach jest w stanie się wykluć i sprawić, że staniemy się potworami w ludzkiej skórze. Nie wiem, jak bym się zachowała, jednak gdyby przyszło mi walczyć o swoje życie, być może byłabym w stanie nawet kogoś zabić. Od dawna wychodzę z założenia, że człowiek jest zdolny do wszystkiego, jednak to wpojone wzorce i zasady sprawiają, że nie jest w stanie wykazać się pełnią swych umiejętności. Ale one nadal w nim są. Uśpione.
    Pozdrawiam,
    Marika
    Papierowe Myśli

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj życie czasami bywa strasznie skomplikowane! Trzymam kciuki, abyś ze wszystkim sobie poradziła :) Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny ♥
    wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkowicie się z tobą zgadzam. To wszystko zależy od wielu czynników które zbierają się przez całe nasze życie.
    M.Ó.J B.L.O.G!
    Co powiesz na wspólną obserwacje?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Życie jest piękne, i dlatego jest skomplikowane, dobro nie trwa wiecznie i trzeba o nie walczyć :) karolinaaag - blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam ten komentarz i zastanawiam się... Co ten komentarz ma do tematu zabijania, czy rozpoczętego roku szkolnego? Sprostujesz?

      Usuń
  6. Uważam, że wszystkie przeżycia się na nas odbijają i dlatego niektórzy ludzie się stają tacy.
    Dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie:
    onlymomcanjudge.blogspot.com
    ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. Mega trudny temat... Ostatnio dużo myślę nad sensem życia, próbuję zrozumieć po co to wszystko... Zgadzam się, że tak naprawdę my, jako ludzie nie wiemy nic. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć co, kto rządzi naszym życiem, losem. Czy istnieje coś takiego jak przeznaczenie. Tyle pytań, brak odpowiedzi. Możemy nad tym tylko gdybać, lub jak ja wierzyć. Wiara tak samo jak przyjaciele, rodzina, plany, marzenia nadaje sens naszemu życiu - po to codziennie podnosimy się w łóżka. To jest naszą motywacją. Wszystkie czyny, wybory jakich dokonujemy siedzą w psychice. Mózg to kolejna sprawa w dużej mierze nie wyjaśniona. Nie jesteśmy w stanie często nad nim zapanować. Robimy rzeczy, których nie chcemy. Tylko co decyduje o tym, kogo spotykają takie tragedie? Przeznaczenie, los, Bóg, może my sami? Oj tak...życie jest ciężkie. Ja mimo wszystko jestem chrześcijanką i wierzę, że żyjemy dla Boga. Wiara to sprawa równie trudna, niezrozumiała, ale potrafi nadać sens życiu i pomaga podnosić się po upadku i wytrwać w tym zwariowanym świecie. Pozdrawiam
    ludziesamotni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam Twoje komentarze, bo zawsze wnoszą coś do tematu. :* Odkąd skończyłam 16 lat wpadam w takie transy, że zastanawiam się, czy to wszystko to nie jest jakiś matriks. Niestety jest tak wiele tematów tabu, pytań bez odpowiedzi, że w pewnym momencie czujesz się zagubiona, nie wiesz w którym momencie się pogubiłaś. Nie wiesz już co jest dla Ciebie dobre, co nie, bo każdy uważa co innego. Nie wiemy nic, tylko niektórzy upierają się, że wiedzą wszystko. Od społeczeństwa nie uzyskujesz nic, żadnych wskazówek, od rodziny też nie, od znajomych, przyjaciół również. Społeczeństwo narzuca Ci tylko to, żebyś się rozmnażała, pracowała lub studiowała. To wszystko wydaje się takie puste... prymitywne. Co do Boga, to nie jest tak, że nie wierzę, bo jest na pewno jakaś siła, która wszystko to stworzyła, ale nie wierzę w paplaninę ludzi, katechetów typu, że Bóg kocha Cię bez względu na błędy jakie popełniasz. Zdaję sobie sprawę, że poruszam czasem trudne tematy i nie rozwijam ich w pełni, ale takie jest celowe zamierzenie. Po przeczytaniu postu powinnaś mieć jakieś swoje refleksje. Chcę mieć inteligentnych czytelników. Zauważyłam, że komentujesz chyba każdy mój post. Jest mi z tego powodu bardzo miło. :)
      Ja również pozdrawiam.

      Usuń
    2. Staram się czytać i komentować wszystkie posty blogów, które obserwuję :) W końcu je OBSERWUJĘ :D

      Usuń
    3. To miłe, zwłaszcza kiedy masz np. 100 obserwatorów, a czytają Twoje posty może trzy osoby...

      Usuń
  8. Na początku było dużo stresu, nowa szkoła, nowi znajomi, nowe życie. Pierwsze dwie klasy wytrwałam jednak w drugiej klasie zdałam sobie sprawę, że nauczyłam się tyle co nic. Dlatego w tym roku stres zawitał do mnie ponownie. Tak, przeniosłam się na ostatnią klasę do innej szkoły i nie żałuję. Jest cudownie, mam fenomenalną klasę, ale też nauczyciele już od samego początku wymagają co jest dużym + :)
    Odnośnie życia, kiedy zaczynamy się zastanawiać co tak naprawdę robimy na tym świecie zaczynamy się w tym gubić. Życie jest tak skomplikowane, że aby je ogarnąć potrzebowalibyśmy kilka miliardów lat. Dlatego nie warto się zastanawiać tylko po prostu żyć :)

    Obserwuję i zdecydowanie nie żałuję, że zajrzałam :*

    Ściskam mocno i zapraszam do mnie ♥ ~Niezdara

    OdpowiedzUsuń
  9. Oczywiście ze każda chwila i każde zdarzenie ma wpływ na naszą przyszłość i na to kim będziemy. Czasami zastanawiam się jaka byłabym teraz gdyby nigdy nie spotkały mnie różne wydarzenia z przeszłości. Świat jest strasznie zagmatwany. Czasem miewam takie stany że zaczynam analizować wszystko, czasem az za bardzo i popadam w dziwny obłęd, wręcz depresje kiedy zdjaję sobie sprawę że tak naprawdę nie mam wpływu na to co się ze mną dzieje. Podobnie jak ty czuję się troszkę zagubiona. Wydaje mi się że najłatwiej jest po prostu odpuścić i dać się ponieść, niech się dzieje co chce bo jak za dużo nad tym myślimy to naprawdę można dopuścić się do dziwnych emocji których nie jesteśmy w stanie wytłumaczyć. Mnie takie analizowanie doprowadziło do ciężkiej depresji z której bardzo trudno było mi wyjść. Choć w samym rozmyślaniu nad sensem istnienia nie ma oczywiście nic złego. Pozdrawiam gorąco ;*

    http://stegofashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Lubię czytać komentarze. :)