poniedziałek, 4 lipca 2016

Co można wyciągnąć z samotności?

Czasami przychodzi taki dzień, kiedy samotność zagląda nam w oczy. Jedni panicznie się jej boją, bo uważają, że to coś potwornego, inni są do niej przyzwyczajeni, czują wręcz, że samotność to ich stary, dobry druh, jeszcze inni nie wiedzą czym jest, bo spędzają tak dużo czasu z ludźmi, że nie mieli jeszcze okazji, żeby jej zakosztować. Czasami wydaje się, że samotność jest czymś potwornym, strasznym, niektórzy drżą gdy myślą o tym, że zostaną sami, pozbawieni przyjaciół, którzy kiedyś zapalili świecę oświetlającą tory ich życia, zgasili ją dzisiaj. 

Widziałaś wszystko dokładnie, wyraźnie, gdy spędzałaś z nimi czas, nie myślałaś o następnym dniu, byłaś szczęśliwa, a przecież szczęśliwi czasu nie liczą. I nagle nadchodzi taki dzień. Przyjaciel wyjeżdża gdzieś daleko, czasami piszecie, ale z czasem on o Tobie zapomina. Przypominasz sobie o dręczącej samotności, której kiedyś nie brałaś pod uwagę. Czujesz żal, jednocześnie masz wrażenie, że jesteś zamykana w klatce, szamoczesz się w ciemności próbując znaleźć światło, znalazłaś już świecę, ale wciąż nie możesz odnaleźć osoby, która ma w dłoniach zapałki. Zaczynasz się bać, bać tego, że nie udźwigniesz ciężaru, przecież tak bardzo boisz się mroku. Inni przyjaciele odeszli od Ciebie, bo nie mogli zrozumieć, że jest Ci źle bez Twojej najlepszej przyjaciółki, szybko zastąpili Cię kimś innym, bo jak wielu twierdzi "Nie ma ludzi niezastąpionych", niestety żaden nie zostawił Ci zapałek, każdy zabrał je razem ze sobą, by oświetlić drogę innym ludziom. Oddalasz się od wszystkich, coraz więcej myślisz, zaczynasz pojmować istotę wielu spraw.

________________________________________________________________________________

Co można wyciągnąć z samotności?
1. Przede wszystkim naukę i doświadczenie. Zaczynasz rozumieć, że ludzie już tacy są, łatwo im przychodzi zawieranie nowych kontaktów, jednocześnie szybko potrafią zapomnieć o Twoim istnieniu. Pamiętasz jednak wciąż, aby się nie poddawać, nie smucić z tego powodu, ludzie przychodzą i odchodzą, Ty należysz już zawsze do swojego pociągu egzystencji zmierzającego do swojej stacji celu życia.

2. Dzięki doświadczeniu jesteś w stanie przeanalizować wady swojego charakteru i zmienić je, ponadto w łatwy sposób zadbać o swoje zalety, możesz więc ulepszyć swój charakter.

3. Zaczynasz zauważać swoje błędy, bo nie poświęcasz już tak wiele uwagi innym ludziom, jesteś bardziej skupiona na sobie.

4. Kiedy masz tak dużo czasu możesz poświęcić się nowemu hobby, lub odkrywaniu nowych talentów. Co za tym idzie, możesz dzięki swojej pasji poznać wartościowe osoby. 

5. Pamiętasz jak kiedyś chciałaś choć jeden dzień odseparować się od swoich przyjaciół? Możesz się teraz wyciszyć i otworzyć dla siebie nowe horyzonty.

________________________________________________________________________________

Niestety długotrwała samotność nie jest już taka "korzystna" (?), ponieważ może wiązać się z nią depresja, należy więc pamiętać, żeby się nie odizolowywać od ludzi. Ten post powstał po to, aby uświadomić niektórym, że samotność nie jest taka straszna, jak to mówią "Nie taki diabeł straszny jak go malują" i pomimo wad tj. poczucie odrzucenia, czy niedowartościowanie jeżeli chodzi o kontakty międzyludzkie to można znaleźć w tej sytuacji także zalety.

A Tobie kto zapalił świecę oświetlającą tory życia? Czy znalazłaś już swoją stację?

Do następnego postu!
Roksana

14 komentarzy:

  1. Zaakceptowanie samotności to kwestia zmiany trybu myślenia, spojrzenia na nią z innej perspektywy. Może być przekleństwem, jak i błogosławieństwem. Tak, jak piszesz, ważne by umieć dostrzec w samotności możliwość pobycia samemu ze sobą, odkrycia o sobie pewnych rzeczy oraz rozwoju osobistego, a także pasji.
    Dla mnie to po prostu pewna forma wolności, bo o ile w grupie człowiek jest do czegoś zobowiązany, o tyle w samotności może robić to, na co ma ochotę i nikomu nie musi się z tego tłumaczyć.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Samotność jest bardzo ciężka. Ostatnio, od początku gimnazjum towarzyszy mi ona cały czas. Przyzwyczaiłam się do tego, że wszystko muszę robić sama, bez niczyjego wsparcia i pomocy. Szukam tego raczej w internecie. Najbliższe dni są dla mnie coraz cięższe i odczuwam pustkę, brak ludzi coraz bardziej. Nie potrafię jednak wyjść do ludzi, zrobić kroku w czyjąś stronę jako pierwsza. Gdy jesteśmy zajęci, mamy wokół siebie mnóstwo ludzi nie myślimy o smutku, samotności, jesteśmy szczęśliwi. Czasem każdy potrzebuję chwili tylko dla siebie. Gdy z dnia na dzień zostajemy sami to nie wiemy co ze sobą zrobić, to coś zupełnie nowego. W samotności zaczynamy dużo rozmyślać. Jak wszystko ma to też dobre strony, jednak złych jest więcej... Staram się nie izolować od ludzi, ale czasem mam ochotę od wszystkich uciec, zamknąć się gdzieś, żeby nikt mnie nie widział. Może kiedyś uda mi się otworzyć na ludzi...Pozdrawiam
    ludziesamotni.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jakie to uczucie, wiem że nie jest łatwo podejść do drugiego człowieka, bo napotykasz taką "barierę", którą trzeba pokonać. Wiem jak to jest być samemu, ale do tego trzeba po prostu przywyknąć. Czasami ta samotność jest nie do zniesienia, ale trzeba to jakoś przejść, po każdej burzy wychodzi słońce. Spójrz na to trochę inaczej, czy gdybyś miała przy sobie codziennie kilkanaście przyjaciół pomyślałabyś o bloggowaniu? Samotność może nie jest przyjmowanym ochoczo uczuciem, ale zawsze jakoś można ją wykorzystać. Trzymaj się kochana, kiedyś na pewno się przełamiesz, odwagi!

      Usuń
  3. Niby czuję się samotna, ale boję się, że tak naprawdę nie wiem jeszcze, co to znaczy. Przeraża mnie myśl, że zostanę sama w przyszłości, wszyscy założą rodziny, skupią się na pracy, a ja będę sobie odizolowana, w swoim świecie, pisząca opowieści. Wizja na pierwszy rzut oka podoba mi się, nawet bardzo, problem w tym, że potrzebuję ludzi, potrzebuję ich czułości i potrzebuję okazywać ją. A nawet nie 'ludzi', a takiego jednego człowieczka. :) Co do tych błędów, zgadzam się! Arleta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba fobia każdego człowieka, ale nie martw się, nie wiadomo co kryje przyszłość, może być zupełnie odwrotnie niż sobie wyobrażasz. Ja myślę, że każdy człowiek chce okazywać uczucia, według mnie jest to oparte na biologi, rozmnażanie, stado itp. jakoś sceptycznie ostatnio podchodzę do ludzi, bo wiem, że to tylko biologia i chemia i tak ma być, tylko my - ludzie wyobrażamy sobie nie wiadomo co. Nie zmienia to faktu, że z biologią się nie wygra i jesteśmy skazani na innych ludzi.

      Usuń
  4. Kiedyś stwierdziłabym, że samotność, to chyba najgorszy stan, na jaki może zostać skazany człowiek. Z czasem jednak zmieniłam zdanie. Teraz uważam, że samotność może być zbawienna dla naszej psychiki, pozwala się zdystansować, odstresować, a przede wszystkim wzbogaca intelektualnie - pozwala nam zajrzeć do naszego środka, poświęcić się pasjom, poznać siebie na nowo.

    Bardzo ciekawy post, pozdrawiam
    Ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli człowiek przebywa ciągle w towarzystwie to też nie sprzyja jego psychice, gdyby mnie jakaś osoba zadręczała 24/7 byłabym zmęczona i sfrustrowana.

      Usuń
  5. U mnie jest to już czysta monotonia, ktoś przychodzi i zaraz odchodzi. Należy umieć mieć po prostu wy..
    Czasami nawet samotność jest niezbędna do przeanalizowania własnych spraw.

    MY BLOG - CLICK!

    OdpowiedzUsuń
  6. samotność nie jest zła - jeżeli jest dawkowana. ja też lubię pobyć trochę sama ze sobą, ale nie na długo. po kilku dniach mam już dosyć i potrzebuję gdzieś wyjść do ludzi. wszystko w odpowiednich ilościach ; p

    www.ciemoszewska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja czasami lubię samotność. Kiedy jestem smutna, wolę pobyć sama z moimi czterema ścianami i pomyśleć, niż wyżalać się przyjaciołom lub rodzinie. Jednak trzeba ją dawkować, aby nie stracić bliskich.
    Świetny post, pozdrawiam ;D Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  8. Czasami każdy potrzebuję trochę samotności, jednak na dłuższą metę jest to nie do zniesienia...
    Tak jak i samotności potrzebujemy bliskości innych ludzi..
    Jakoś nigdy nie miałam w swoim życiu chwili, kiedy czułam się samotna, mam przy sobie najlepszych ludzi na świecie i liczę na to, że nigdy nie zaznam samotności, choć to raczej nierealne..
    Bardzo mądry post.
    Obserwuję już jako #8 i mam nadzieję, że ty również zajrzysz do mnie i zaobserwujesz jeśli się spodoba. Da mi to motywację do dalszej pracy, dziękuję! <3
    Julixx-blog(Kliknij)♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wyobrażam sobie samotności i sądzę że większość ludzi nieporadziłaby sobie samotnie stąpać po ziemi. :)
    www.wkrotkichzdaniach.pl - nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie poradziłabym sobie sama na tym świecie prawie cały czas spędzam czas z ludźmi :) chociaż czasem potrzebuje pobyć sama
    http://roksanafashionist.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Moja samotność doprowadziła do "depresji" o której w tedy nikt nie wiedział, nikt jej nie wykrył, nawet ja sama. Postawiłam na samotność gdy uzależniłam się od komputera i zostałam otaku (wyszukajcie w google). Spędzałam czas przed tylko komputerem, z nikim się nie spotykałam, jedyne co robiłam to chodziłam do szkoły. Do czego w moim przypadku doprowadziła samotność? Dostałam depresji, której nikt u mnie nie zdiagnozował, nie miałam żadnej pomocy. Nic nie jadłam, straciłam z 10/20km, czyli podchodziłam pod anoreksję. Nie ruszałam się przez co prawie dostałam zaniku mięśni (sprawdźcie czym to skutkuje w google, to straszne). Nie dbałam o siebie, nie chciało mi się, co mogło doprowadzić do wielu chorób. Nie spałam, co również źle skutkowało, odbijało się na mojej nauce (byłam w 6 klasie). Najgorsze jest to, że mama próbowała coś zaradzić, ale nawet ona nie zauważyła co się dzieje. Poszłam do gimnazjum, mało się zmieniło, nadal nikt nic nie zauważył. MIAŁAM 7 ZAGROŻEŃ!! Zauważyłam, że coś jest nie tak. Zaczęłam się zmieniać, wreszcie zaczęłam o siebie dbać. ZDAŁAM. Całę wakacje myślałam nad tym jak wszystko zmienić, zacząć od nawa. Można powiedzieć, że zaczęłam się uczyć ŻYĆ na nowo. Teraz jest dużo lepiej, idę do 3ciej klasy, więc nie było to tak dawno. Najgorsze jest to, że byłam tak bliska śmierci, bo niestety taka jest prawda. Nikt się nie zorientował w jakim stanie byłam, nawet ja, a byłam święcie przekonana, że było lepiej niż kiedykolwiek. Moja przyjaciółka jest samotniczką, akceptuje to. Zawsze jak ktoś mówi, że samotność to nic złego wyśmiewam go, a oni utwierdzają mnie na swoim, lecz oni nie wiedzą co przeszłam. Dla niektórych samotność to codzienność i nic im się przez to nie dzieje, jednak ja jestem osobą towarzyską, może mieć to ogromne skutki. Moje przeżycia raczej uwieczniam w pamiętniku, jednak ten blog otwiera mnie na ludzi, na dzielenie się moimi prywatnymi sprawami. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Lubię czytać komentarze. :)