piątek, 4 maja 2018

Wrażliwość, równość, religia

Lubię odkrywać ludzi, lubię ich obserwować, czasem oceniać. Lubię poznawać co lubią, jacy są, co ich interesuje, poznawać ich. Odkrywanie człowieka kawałek po kawałku jest ciekawym zajęciem, ale kiedy odkryje się już wszystko, zaczyna robić się nudno. Ludzie nie odkrywają wszystkich kart, choć czasem ma się wrażenie, że wie się już wszystko. Zresztą czystą głupotą jest obnażenie się ze wszystkiego. Świat jest brutalny, a ludzie potrafią wykorzystywać słabości innych, dlatego niektórym trudno jest się otworzyć. Czasami mam wrażenie, że wrażliwość jest rzadkością. Nawet ja sama usiłuję ją gdzieś w sobie pogrzebać, bo z czasem zaczyna do Ciebie docierać, że wrażliwość należy do słabości, jednocześnie wciąż pozostając jedną z największych wartości i darów od losu. Kto ma ten dar może go pogrzebać, wówczas ma lżej w życiu, bo wszystko bardziej po nim spływa, albo zachować go i znosić ciosy od losu dwa razy mocniej. Z innej strony można schować tę cechę głęboko w sobie, a wyciągać na zewnątrz w chwilach, gdy coś się tworzy. Artysta musi być wrażliwy, w innym wypadku nie jest artystą, a jego sztuka nie jest sztuką. 


Wrażliwość choć jest darem nie pokrywa się z realiami życia. Jakie są realia świata? Światem rządzi pieniądz, to nie nowość. Najważniejsze to jakoś sobie radzić, „nie dać się zjeść”, nie bać się. Jeśli się boisz już przegrałeś. Strach jest jednym z największych wrogów, a każdy z nas się czegoś boi. Świat nie ma litości dla tchórzy. Patrząc na świat pod trochę innymi kątem można dojść do wniosku, że nikt z nas nie jest sobie równy. Nie masz wpływu na to gdzie się urodzisz, jakimi funduszami będzie dysponować Twoja rodzina kiedy już przyjdziesz na świat, nie masz wpływu na to czy przypadkiem nie urodzisz się w rodzinie, gdzie kwitnie patologia, albo w kraju gdzie panuje głód. Od przypadku zależy jaki się staniesz, bo duży wpływ na to ma Twoja rodzina. Jednak mimo tego, że Twoja sytuacja może być pod jakimś względem nienajlepsza, masz jakiś wpływ na swój los jeśli teraz to czytasz. Czy dziecko z Afryki które nigdy tego nie przeczyta, bo nie ma dostępu do Internetu. Ba! Nie potrafi nawet czytać, cierpi głód i pragnienie jest z Tobą równe? Z osobą, która ma wszystko to na wyciągnięcie ręki? Równość, przynajmniej w tym aspekcie to jedna wielka fikcja. 

Kwestia religii jest podobna. Mam wrażenie, że została wymyślona po to, by manipulować słabszymi jednostkami, które ślepo chcą w coś wierzyć, by nadać życiu jakiegoś sensu, by wierzyć, że życie to nie koniec i jak zmówi się modlitwę i odbębni mszę w Kościele to pójdzie się do nieba, a życie wystarczy przeżyć po cichu i skromnie bez większego echa, nie wyciągając zbyt dużo, bo gorliwa wiara jednak zobowiązuje do utrzymania pewnych standardów. Religia to doskonałe pole do manipulacji, wyłudzanie pieniędzy, pedofilia, która wciąż się utrzymuje, bo pewna część księży uważa, że jest bezkarna. Sam Jan Paweł II ukrywał fakt postępującej pedofilii w ścianach Kościoła. Ludzie chcą wierzyć, jest coś wyżej, co bezwarunkowo ich kocha, bo niektórzy nie wytrzymaliby ze świadomością, że nie ma żadnej istoty, która darzy ich uczuciem. Samooszukiwanie się, zamiast stawiania czoła brutalnej prawdzie i rzeczywistości. Ludzie lubią w czymś szukać siły, kiedy są słabi, zamiast poszukać jej w sobie, kiedy wszystko się sypie. Prawda jest taka, że im słabszy jesteś tym łatwiejszym jesteś kąskiem, by Cię zmanipulować i wykorzystać. 

Kończę na dzisiaj ten wywód, lub jak kto woli zbiór najbanalniejszych prawd życiowych, albo też absolutnych bzdur, zależy jak podejdziecie do tego co napisałam. Wróciłam do praktykowania nocnego trybu życia i wena ponownie mnie ponosi. Nie wiem czy ktoś to przeczyta, bo przerwa była długa. W każdym razie cieszę się, że mogę ponownie dzielić się z Wami moimi przemyśleniami i spojrzeniem na świat.

Do następnego postu
Roksana

środa, 24 stycznia 2018

Idealizm aż do bólu

Ostatnio nie piszę, nie przez to, że nie mam czasu, że jestem nadmiernie wciągnięta przez życie, ale dlatego, że z każdym razem, kiedy chcę napisać notatkę dopada mnie wątpliwość, czy to no przeleję do internetu ma jakikolwiek sens i znaczenie. Kiedyś w to wierzyłam, a teraz wątpię. Targają mną wątpliwości, jest ich zbyt dużo, a dotyczą wszystkiego. Ostatnio wciągnęła mnie muzyka, nie wiem czy chcę dalej pisać i czy nie oddać się brzmieniom, a porzucić słowa. Chociaż i jedno i drugie stanowi pewną część mojego przekazu. Wiem jedno, chcę coś tworzyć, ale towarzyszy mi ciągle blokada twórcza. Cały czas przypominam sobie, że są lepsi ode mnie, a kiedyś nie zważałam na to i to ja chciałam się dostać do kręgu tych lepszych, tylko swoją pracą. Z tym, że wszystko się pogmatwało. Biol-chem do którego wciąż się nie przekonałam, pasja, która nie wiem, czy ma jakiekolwiek znaczenie na mojej platformie życia, bo dostając się na studia nie będzie ona z nimi w żaden sposób związana. Zaczynam rozumieć, że żyję ideami, a fantazje nie przekładają się na pracę i wysiłek. Urodziłam się idealistką, która we wszystkim szuka sensu, wierzy w przeznaczenie, a powinna wziąć się do roboty. Z tym, że ciężko zabrać się do pracy, kiedy nie wiadomo nawet czego się szuka i do czego się dąży. Mam wrażenie, że moje wybory to czasami ludzie pociągający za sznurki. Zaczyna docierać, że życie to nie jest bajka w której wszystko pójdzie po mojej myśli. Życie to historia, życie jest krótkie. Teraz zbyt mało z siebie daję, czas przerwać wegetację. To nie jest to czego chciałam.  Ten blog też miał mieć inny sens, miał być zbiorem czegoś innego, tylko, że nadal nie wiem czego. 

Na dzisiaj kończę, trzymajcie się.

Do następnego postu
Roksana

piątek, 29 grudnia 2017

Czasem musimy się pogubić, żeby się odnaleźć

Nic się nie zmienia w życiu, dopada Cię rutyna, pragniesz zmian, bo nudzi Cię Twoje życie. W pewnym momencie zaczynasz zmieniać co potrafisz, nie koniecznie wychodzi Ci to na dobre, ale tego chciałaś. Poznajesz siebie, swoje możliwości, stajesz się otwarta bardziej niż byłaś, poznajesz swoją wartość. Miałaś odwagę spróbować inaczej, a jednak zauważasz też minusy swojej zmiany, powinno być inaczej. Jednak teraz masz pełen obraz kim byłaś, a kim się stałaś. Widzisz co powinnaś zmienić, co było dobre w Twoim poprzednim życiu, a co jest złe teraz. Szukałaś jakiegoś sposobu na życie. Może szukałaś w sobie alter ego, może w końcu go znalazłaś. Widzisz błędy jak na dłoni, wiesz do czego dążysz, tego Ci było trzeba i w końcu to znalazłaś. Masz wyrzuty sumienia, próbujesz się pozbierać, by było jak najlepiej. Ryzykujesz, zyskujesz, ale i przegrywasz. Nie zapominaj o racjonalizmie, nie wygrasz wszystkiego, ale zawsze możesz wszystko przegrać. Graj na swoją korzyść, postaraj się nie przegrywać i nie ponosić się zbyt często spontaniczności, lecz logice. Przewiduj bieg zdarzeń, każda decyzja ponosi za sobą konsekwencje. Staraj się przewidywać, to jest magią dorosłości. Czy nie jest tak, że musimy czasem się pogubić, żeby się odnaleźć?


Do następnego postu
Roksana

środa, 27 grudnia 2017

Jesteśmy pozytywnie szaleni

Bywa tak, że w pewnym momencie życie nabiera jaskrawych barw, na ludzi patrzysz w inny sposób, tak jak jeszcze nigdy nie patrzyłaś. Ktoś zamienił Ci oczy. Patrzysz na życie zupełnie inaczej niż  wcześniej, na pewno inaczej niż kilka lat temu. To Twoje szczęście zaczyna być priorytetem. Jednak myśląc o sobie nie stajesz się zimną egoistką, inni też mają dla Ciebie znaczenie. Życie nabiera rozbiegu, zmienia wartości. Z perspektywy czasu zauważasz, że jakikolwiek zakręt na drodze się nie pojawi i której drogi nie wybierzesz zawsze czegoś Ci brakuje, zawsze coś Cię omija, zawsze czegoś żałujesz. Dostrzegasz w końcu, że nie da się dokonywać idealnych wyborów, że każda decyzja w przyszłości przyniesie zarówno dobre strony jak i konsekwencje, że nie da się iść idealną drogą, bo zawsze znajdzie się coś na co nie masz wpływu, co może nakierować Cię na inną drogę, z której istnienia nie zdawałaś sobie nawet sprawy. Łykasz  życie, nie martwi Cię już zdanie innych, bo żyjesz według swojego planu. Zauważasz, że masz w sobie coś co odróżnia Cię od innych. Zwykła indywidualność, czy może pozytywne szaleństwo? Wszyscy w jakimś stopniu jesteśmy szaleni, ale nie każdy potrafi w sobie to zaakceptować. A Ty potrafisz?


Do następnego postu
Roksana

sobota, 23 grudnia 2017

Czy jesteś szczęśliwa?

Dzisiaj nikt Cię o to nie pyta. Pytają co tam, pytają jak w szkole, pytają jak Ci idzie na studiach, ale nikt nie pyta o to, czy jesteś szczęśliwa. Każdy liczy się tylko ze swoimi trudami życia, nie patrzą na Ciebie, z czasem Ty przestajesz patrzeć na innych. Uczysz się, że w życiu można liczyć tylko na siebie, że życie to walka, że życie jest trudne, że gdy się zawali trudno je pozbierać. Czasem pragniesz, żeby znalazł się ktoś, kto pomógłby Ci je poukładać. Wiesz, że ciągle czegoś Ci brakuje, próbujesz nadrobić wszystko to, co przyjdzie Ci do głowy, ale to nie jest to. Czego więc szukasz? Ciągle czegoś Ci brakuje. Odpowiedz sobie teraz, czy jesteś szczęśliwa? Dochodzi do Ciebie, że nie potrafisz być szczęśliwa, bo nieustannie czegoś Ci brakuje, ale nie wiesz już czego. Czujesz, jak wariujesz nie mogąc odnaleźć brakującej części układanki. Szukasz zaspokojenia w czymkolwiek, ale pustka nie znika. To chyba jedno z najgorszych uczuć, czuć pragnienie, którego nie można niczym zaspokoić, które ciągle się utrzymuje i nie sposób o nim zapomnieć. Próbujesz rozwiązać problemy, ale to nie takie proste. Próbujesz ugasić ogień, ale wciąż płonie. Co jest brakującą częścią Twojej układanki?


Do następnego postu
Roksana